11.01.07

 

CoBrA In Da HAŁs xD

 

W tym roku impreza Andrzejkowa wypadała w sobotę. OLO zaprosił wszystkich do siebie do domQ, w tym Koziego. OLO niestety Nie wiedział, że był to czyn Dony porównania z trzepaniem baranka o ścianę ..
W środę niemalże cała C-Ekipa zebrała się na ławeczkach, by omówić szczegóły Imprezy. Szybko się zorientowali, że brakuje Koziego.
Mimo, iż OLO próbując wykminić, powód nieobecności Koziego oklepał Se piętą całe czoło, a Miki połamał sobie obydwie-trzy skarpety,
to nie doszli do niczego poza orgazmem pleców Kuby. W sumie to nie wiadomo jak im się to udało.
Tymczasem Kozi po prostu postanowił rozpocząć przygotowania do imprezy. Poszedł do garażu, wyprowadził samochód rodziców (oczywiście go wypchnął bo nie ma 18-stki i prawa jazdy), rozpiął rozpora i … Wyciągnął Kobre na podjazd, a grupa techniczna weszła w kanał pod podjazdem, szlifierki w dłoń, turn ON ® i zaczeli pucować. Z ich garażu do rana było słychać tylko dźwięki Pt. "pucu-pucu" z przerwami na odcedzenie kartofli - u Koziego przez Hamak. Rano dojechała załoga konsorcjum " Cobra - Connecting People " z wózkiem oryginalnych świeczek bezwonnych za 0,99 zł ® Do piątku udało się nawoskować Cobrę.
W Piątkowe popołudnie C-Ekipa znów się zebrała, tym razem by wyruszyć na zakupo-nośną wyprawę na północ do Biedronki po zakupy .. OLO nie dotarł na zlot - czemu ? - bo w nocy napadł go okropny koszmar o stojącej Kobrze, która wydupczyła mu dach na wylot. OLO od rana do późnego popołudnia z łopatą kopał dziurę na lotnisku, by schować w niej makulaturę (czyt 34,5 kg pornuchów), aby przypadkiem Koziemu nie wzburzyło estrogenu …
Tymczasem Kozi postanowił sobie i Cobrze dać na Luz ®, więc odpalił traktor, wrzucił Cobrę na przyczepę i ruszył do McDonald'sa na McNogets (przyrumienione nóżki murzynków). Tak też się  stało, że tak się zadziało, że nieoczekiwanie Kobrę krwią wypchało i na środku skrzyżowania zatrzymało. Tak los się zrządził, że tak też urządził, żeby było weselej - nowy akapit historyjki sporządził. Ulicą jechał autobus pełen niepełnosprytnych dzieciaczków w stanie chaotycznego rozchichotania z powodu kolorowych fotelików. W sumie na fakt obecności busa jadącego z 20-stki do 12-stki na basen  w centrum miasta mogę jedynie domniemać (czyt. Rozkminiać), że kierowca takowego busa też był niepełnosprytny, zapewne niewidomy. Chwila - rzucę kostką 20 - kierowca ma 14 pancerza, wyrzuciłem 16 - teraz kostka 9 - wypadło 4 - kierowca wydłubał sobie oko lodem na patyku
Tak WiENc wyżej wymieniony autobus zaje-przy-padkowo uderzył w Kobrę. Kozi w stanie furii maksymalnej mruknął " o Cholibka®",
otrzepał Kobrę, po czym ruszył dalej. Kierowca na drążku zmiany biegów symetrycznie stracił drugie oko, dzieciaczki wpadły w stan ofensywnego napadu ataku falami nieokiełznanej radości - poniewać ich foteliki przybrały fajną czerwoną barwę.
Dzieciaczki zostały jeszcze bardziej niepełnosprytne i dostały dofinansowanie z Kambodży - 2 i ? bułki z mąką i wodą Nike®.  
Minister Giertych gdy tylko skończył zjazdy ręczne po muszli klozetowej - Xtreme editio - kazał swojej małpce napisać rozporządzenie i żałobie narodowej, co potwierdził plaśnięciem osper… brudnej łapy…
C-Ekipa uczciła załobę 3-sekundową i 75-cio setną chwilą ciszy, która w drugiej sekundzie i 35 setnej została przerwana głośnym bąkiem starszej pani w Moherowym Berecie®. C-Ekipa w bananowych nastrojach ruszyła do OLA z zaQpami. Bohaterzy zastali go odzianego w skromne bikni w kolorze kamizelki robót drogowych taplającego się w kakaowym oczku w swoim ogródku.  
Kozi podkurzony wgnieconą karoserią Kobry wyciągnął sekator i aż do obiadu następnego dnia się strzygł na bóstwo.
Natomiatociast reszta C-Ekipy błogo zasnęła rozmyślając nad wyższością stołu nad krzesłem…
Kozi wylał na Kobrę wiadro wody Końskiej Puma® i praktycznie był już gotowy.
Założył przy pomocy wysięgnika majty pozszywane z prześcieradeł i ruszył na bibę.
 Punkt 19.01 - impreza się zaczeła. Po dwóch kolejkach wyciągu z kreta Pomorskiego (czyt. Balsamu pomorskiego) mieszanego w mikrofalówce ze Sraką Gazowaną® (czyt. Coca-Colą) część łyknęła z połykiem z pionu prosto w pęcherz napoju Mocz Weterana®
(czyt. Wino Komandos). Takowe napoje okazały się tak Fakenwypierdolcze, że Karina postanowił przemalować klozet i połowę toalety w barwy jesieni, Miśka wkręciła sobie, że jest w Pinballu i odbijała się od mebla do mebla robiąc głośne "ping", Miki odnalazł w sobie wewnętrzne "pfie", wydobył z siebie szlachetne "Ała" i poszedł smyrać czołem poduszkę na wersalce, a Lemur poszedł z Truskawki zrobić Szarlotkę. I stało się. Kuba schylił się po mydełko. Jako, że mydełko było w płynie, to takowa czynność zajęła Kubie dłuższą chwilę. W Kobrze na ten widok obudziły się zwierzęce zmysły. Niczym orangutan podczas rozwolnienia, tak samo i on postanowił uwolnić z siebie zło. To była dla niego idealna chwila .. Wszyscy pod fakenwypierdolczym działaniu napojów i zagryzieniu ich pasztetem w konserwie bez otwierania konserwy byli w stanie powiązywania każdej czynności z ostrą akcją porno. Jednym słowem wszyscy mieli Chciccę na Piccę. DziamMadzia złapała brytfannę i stanęła pod rynną, a wszyscy zjeżdżali po dachu na boso skrobiąc parmezan, ponieważ od dłuższego czasu cierpieli na problemy z dykcją paznokci u nóg.
Kozi stanął na środku pokoju ..
Muzyka ucichła ..
Ciemne chmury spowiły dywan ..
Jako, że zrobiło się ciemno, jak w dupie, toteż Kuba po schowaniu mydła w płynie w kieszeń zapalił światło…
Kozi wypiął wklęsłą klate .. która w sumie jakby z boku popatrzeć nawet troszke odstawała do przodu ..
Wyciągnął pięść ..
Wystawił palec wskazujący i ..
Przeszył wszystkim zimnym wzrokiem Family Frost® wskazując palcem Kobrę ..
Po pokoju latały kilogramy sernika, pot lał się z czoła .. wszystkim ..
Explosiooon !!!  EXPLOOOOSIOOOON !!!
Kozi zdążył tylko krzyknąć "fire In the hole" i zamknąć oczy.
 Płynąc z hektolitrami stuprocentowego wyciągu z Kobry bohaterzy czuli się wielcy. Prawie jak Kayah. Prawie robi wielką różnice - poza tym, takie rzeczy to tylko w Erze, a pan od czasopodwajacza nie miał wcale fajnej klaty. Miśka nazwała to water-ballem - obijając się o wystające elementy architektury wypłynęła oknem, Karina złapała lekkiego bulwersa spowodowanego przemalowaniem jej Jesiennie wystrojonego klozetu na "Zamieć śnieżną u św. Mikołaja", Miki przykleił się do poduszki, a Lemur z Truskawką przemianowali się na kokosankę .. Reszta w niewyjaśniony sposób wypłynęła oknami na piętrze lub przykleiła się do ścian.  
Kozi stwierdził, że słabo mu poszło - dodatkowo Kobra zaraz po akcji "wymiękła", więc zwinął ją, wsadził na taczkę i opuścił lokal.
Epilog:
 Kuba niesiony z falą uderzył buźką o jedną z szyb. Jako, że był fetyszystą żelazko-podobnych kształtów, postanowił zmienić swój Image na żelazko-podobny i powtórzyć wyczyn. Tym razem dodał na parapecie mapę krajobrazową Pt. "Jesień średniowiecza".
Pawełek - młodszy brat OLA - nie załapał aluzji z białkiem i po dwóch tygodniach regularnego zażywania "białka" nie mieścił się w drzwiach. Pingo - pies OLA - dupczył wszystkie elementy domu (nawet podłogę) czując aromatyczną woń Kobry.
Jeszcze na sylwestrowej imprezie po użyciu piekarnika hamburgery się dziwnie .. kleiły ..
Gdy przyszedł mróz - OLO otworzył u siebie w domu lodowisko i dał radość dzieciom z Polsatu. I Lemkowi też. I w sumie wszystkim.
Nic dodać nic ująć - po prostu hujowa impreza.
..:: Lemur z drobną pomocą Mikiego xD ::..
P.S. Wszelkie podobieństwa postaci oraz wydarzeń są przypadkowe. Jeżeli ktoś czuje urazę - sorry xD co napad weny to napad.
I Tyle=)

   

.:: LeMuR ::.

 


 



2007 © Copyright by OlaSxD
 

zamknij
Darmowy hosting zapewnia PRV.pl : klub.kacperek, strawhat, wocar, wandapokoje, nightclubelite
Dziel sie multimediami na Patrz.pl